Dusza pragnie postu, ciało karnawału

Karnawał kojarzy nam się z okresem częstych, regularnych zabaw, którym chętnie oddaje się nasze ciało po czasie adwentu. To także odrabianie zaległości w imprezowaniu i balowaniu, na które wcześniej nie było czasu. Tych kilka tygodni można nazwać okresem uprzywilejowanym, ponieważ nawet największy mruk i smutas ma szansę (a nawet obowiązek) poddać się karnawałowemu szaleństwu.

Nazwa 'karnawał' pochodzi od łacińskiego wyrażenia carrus navalis, czyli wóz w kształcie okrętu, który prowadził parady w czasie rzymskich Bachanalii (uroczystości na cześć Bachusa - boga płodów i wina). Jednak nie tylko w starożytnym Rzymie odbywały się uroczyste pochody. Odpowiednikiem Bachanalii w starożytnej Grecji były Dionizje. W obu przypadkach był to okres wyuzdanych zabaw przy winie, tańców, często orgii, biesiad, bali przebierańców i maskarad. Według innej teorii nazwa 'karnawał' pochodzi od łacińskiego słowa carnavale (pożegnanie mięsa , caro - mięso, vale - bywaj, żegnaj), gdyż jest to okres poprzedzający Wielki Post. W Polsce okres ten często nazywano Zapustami i był to także czas zabaw, hulanek i swawoli. Ostatnie trzy dni zapustów to ostatki, zwane w niektórych regionach Polski Mięsopustem.
W “Kiermaszu wieśniackim” z początku XVII wieku pisano:

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
I żubrowe pieczenie.
Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą panie kapusty,
Pięknie za stołem siądą
kuropatwy jeść będą.
W zapusty w karczmach zbierały się i tańczyły stateczne gospodynie. Zachęcano je do zabawy śpiewając:
Kiej ostatki, to ostatki,
cieszcie się dziouchy i matki,
kiej ostatki to ostatki,
niech tańcują wszystkie babki,
kiej ostatki, to ostatki,
niech się trzęsą babskie zadki.
Świeć własnym blaskiem

Karnawał to okres zabaw i pochodów noworocznych trwający od Trzech Króli do Środy Popielcowej. Czasem karnawałem nazywa się jedynie ostatnie dni tego okresu, kiedy organizowane są huczne zabawy przebierańców ubranych w specjalnie przygotowane na ten cel stroje. Oczywiście, co kraj, to obyczaj i w myśl tej zasady napotykamy na ogromną różnorodność zarówno typów zabaw, jak i mody karnawałowej, a także poszczególnych akcesoriów. Moda karnawałowa rządzi się swoimi zasadami. Jedno jest jednak pewne: w okresie karnawału każdy z nas może się stać zupełnie kimś innym, niż jest w rzeczywistości. Stroje karnawałowe są niezwykle bogato zdobione, pełne przepychu, mieniące się złotem, często przyozdabiane piórami i brokatem.
Rola dodatków jest niezmiernie ważna, gdyż, jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Dodatki mają przede wszystkim przyciągać wzrok i uwagę oraz sprawiać, że nosząca je osoba czuje się wyjątkowo. W ich skład wchodzą różnego rodzaju broszki, haftki, spinki, bransoletki. Oprócz stroju bardzo ważny jest makijaż. W tych dniach można sobie pozwolić na małe szaleństwa. Główna zasada to lśniące, połyskujące kolory. Zaczynamy od oczu - można śmiało pomalować je na jakiś ulubiony kolor. Bardzo często miesza się barwy, nakładając jaśniejszą od wewnętrznej strony oka, a ciemniejszą od strony zewnętrznej, co optycznie powiększa oko. Gdy już nałożymy cienie, należy mocno wytuszować rzęsy, jeśli natomiast nasze rzęsy są krótkie albo chcemy trochę bardziej zaszaleć, można dokleić sztuczne. Doskonale wyglądają sztuczne rzęsy obsypane brokatem: dają wspaniały efekt i zarazem powiększają oko. Jeśli chodzi o usta, należy pamiętać, że jeśli oczy są intensywnie pomalowane, to usta powinny być bardziej subtelne. I odwrotnie: jeśli pomalujemy oczy jasnymi kolorami, wówczas warto podkreślić usta intensywną barwą. Aby kolor stał się bardziej wyrazisty, należy dodatkowo nałożyć przezroczysty błyszczyk, który rozświetli i zarazem powiększy usta. Perfekcyjnie wykonany makijaż karnawałowy uczyni z niejednej kobiety prawdziwą uwodzicielkę.

Taka tajemnicza dama karnawałowa budzi w męskim gronie zazwyczaj zaciekawienie i fascynację. Płeć brzydsza zostaje schwytana w potrzask, miotając się między odzywającymi się równocześnie sprzecznymi impulsami: podejść, nie podejść. Oto jest pytanie! Niestety, polscy mężczyźni często rezygnują z rozmowy, gdyż pomiędzy dojmującą pokusą wejścia w bliski kontakt (komunikatywny) z kobietą, której nie znają, a realizacją tego zamierzenia, stoi kulturowa ściana emancypacji z napisem: nie dotykać. A ona milcząco liczy na to, że ten podejdzie... (w końcu cały ubraniowo – makijażowy ambaras jest skierowany, a raczej nakierowany na płeć przeciwną). I tu jest pies pogrzebany, ale to już inna historia.


Karnawał w liczbach

Ponad połowa Polaków (57 %) spędziła Sylwester 2009/2010 w domu, w gronie rodzinnym - wynika z badania CBOS. Sondaż pokazuje także, że badani najczęściej marzą o imprezach karnawałowych, w tym o powitaniu Nowego Roku, za granicą. Egipt, Hiszpania, Dominikana, Chiny, Brazylia, Kuba, Tunezja, Turcja to państwa najczęściej i najchętniej odwiedzane przez polskich turystów. Choć znaczna część z nas spędzi karnawałowe noce w kawiarniach czy dyskotekach, są i tacy, którzy wybiorą się na zagraniczne, egzotyczne wycieczki.
Jak zwykle w karnawale królują tańce latynoamerykańskie, których popularność bardzo wzrosła od czasu, gdy zaczęły je “promować” nasze tzw. gwiazdy. Popularyzacja nastąpiła po emisji programów telewizyjnych, które zna już chyba każdy z nas. Na parkietach balów i podłogach prywatek króluje salsa, cha cha, jive, disco i tym podobne tańce.. Ważniejsze jednak jest to, aby dobrze się bawić, a nie znajomość wszystkich tanecznych kroków.
Jeśli mowa o alkoholu, to wysokoprocentowe trunki od zawsze cieszyły się w Polsce dużą popularnością, szczególnie w karnawale. Zgodnie z polską tradycją, najbardziej popularnym napitkiem jest wódka. Jej picie deklaruje blisko 60% zapytanych. Coraz częściej pijemy także wino - 46%, szampana pija 32% ankietowanych, a 11% delektuje się whisky, koniakiem lub brandy. Najmniej chętnych jest na gin i rum (6%). Podział według płci wygląda następująco: najbardziej męskim alkoholem jest whisky - pije ją 63% mężczyzn, 57% lubi koniak lub brandy, a 55% pije wódkę. Kobiety preferują nieco słabsze i słodsze trunki: 65% z nich sięga po likiery, 57% pije szampana, a 55% - wino.


Zabawa po europejsku

Kolorowe tłumy, efektowne parady, maskarady i jedna wielka niekończąca się impreza – tak w skrócie można opisać karnawał. Na całym świecie zaczyna się czas zabawy i świętowania. Najsłynniejszy karnawał odbywa się w Rio de Janeiro w Brazylii. Główna parada trwa przez ostatnie pięć dni karnawału i kończy wraz z nastaniem Środy Popielcowej. Uczestnicy zabawy tańczą na ulicach sambę w wykonanych własnoręcznie strojach.
Innym słynnym karnawałem jest karnawał w Wenecji. Trwa od drugiego dnia świąt aż do Środy Popielcowej i kończy się wielkim balem na placu świętego Marka. Ważnym elementem tamtejszego karnawałowego stroju jest maska. W tych dniach zamaskowane postacie można spotkać niemalże w każdym zakątku miasta. Wypada wspomnieć, że wenecki obyczaj nakazuje pozdrowić taką osobę skinieniem głowy. Co ciekawe, niektóre przepisy prawne zostają na czas karnawału zawieszone, co powoduje jeszcze większą anonimowość i pełną swobodę.
Jeśli chodzi o najstarszą córkę Kościoła, czyli Francję, organizowane są tam liczne bale i festyny. Zwłaszcza tradycja w Nicei wzbudza niekłamany zachwyt, bowiem można oglądać pokazy mimów, przedstawiających tzw. żywe obrazy. Trzeba także wspomnieć o dniu Kwiatowej Bitwy, podczas której ludzie obrzucają się dużą ilością konfetti. Kiedyś w ruch szły jajka i mąka.

W Niemczech, szczególnie w Nadrenii, króluje tzw. Różany Poniedziałek. W ten dzień kobiety obcinają napotkanym mężczyznom krawaty specjalnie do tego przygotowanymi i ozdobionymi nożyczkami. Dodatkowo malują na czerwono usta, aby zostawić ślad na policzkach przechodniów.
Ciekawy kształt zabawy przybiera karnawał na Wyspach Kanaryjskich, gdzie obchodzi się tradycję “pożegnania sardynki”. Rozpoczęcie świętowania dokonuje się poprzez rytualne spalenie drewnianej ryby, a obecni przy tym mieszkańcy wylewają rzewne, udawane łzy po stracie sardynki. Po tym dopiero następuje kulminacja i właściwy moment trwającej kilka dni zabawy. Karnawał na Wyspach Kanaryjskich przypomina nieco karnawał w Brazylii, z tym jednak zastrzeżeniem, że brazylijska samba została zastąpiona przez taniec wywodzący się z tego regionu, czyli flamenco.
Podsumowując ten krótki przekrój poprzez istotę karnawału, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć nam wszystkim niesamowitej, szampańskiej zabawy. Hulajmy, póki ciało młode, a duszy nie żal!

Autor: Paulina Gibasiewicz. Teskt ukazał się w Miesięczniku Studenckim A4.